Prawdziwa miłość wbrew konwenansom

images (7)Soichiro Honda, którego imię tłumaczy się jako „Pierworodny”, urodził się jako pierwszy z dziewięciorga rodzeństwa w niewielkiej wiosce między Tokio i Kioto. Zainteresowanie techniką i niezwykle liberalne poglądy odziedziczył po ojcu – Gihei, który po godzinach (był miejscowym kowalem), inwestował we wszelkie nowości technologiczne i nad wyraz ukochał zachodni styl bycia. Mały Honda podobno uwielbiał przesiadywać w młynie i napawać się aromatem spalin niewielkiego silnika pracującego przy oczyszczaniu zboża. Nic więc dziwnego, że Soichiro w wieku 16 lat został najmłodszym praktykantem tokijskiego warsztatu.

Przy okazji trzęsienia ziemi w 1923, właściciel przybytku poprosił pracowników, by ulokowali samochody klientów w bezpiecznym miejscu. Mimo że Honda nigdy nie prowadził auta – zadanie wykonał zgodnie z poleceniem,  a przy okazji – uratował kilka pozostawionych na pastwę losu maszyn. Zdolny mechanik szybko awansował, stał się najlepszym pracownikiem zakładu, a w wolnym czasie – skonstruował pierwszy samochód napędzany silnikiem lotniczym na którym wystartował w wyścigu „Chairman’s Trophy” i… uzyskał maksymalną ilość punktów.  Mimo młodego wieku i niewielkiego budżetu – założył wkrótce własny warsztat i szybko przebił się w walce o zaufanie klientów. Honda stał się majętny i wkrótce zyskał miano lokalnego playboya bez którego nie mogła odbyć się żadna impreza. Cóż, jak sam wyznał po latach: „Liczy się każde doświadczenie”. W kilka lat po okresie buntu,  pan Honda stanął na ślubnym kobiercu i to nie z zaaranżowaną i podsuniętą mu kobietą.

Ożenił się z miłości z urokliwą Soichiro, która była jego podporą do końca życia i jednym z pierwszych kierowców testowych późniejszej marki. Największym zwrotem w historii firmy był rok 1946 i przełomowy zakup małych silników spalinowych, wyprzedawanych po okazyjnych cenach i w ilości hurtowej przez wojskowe magazyny. Tak też powstał pierwszy produkt sygnowany jako Honda Technical Research Institute – motorower typu A. Dzięki współpracy z marketingowcem Takeo Fujisawą, przemianowana na Honda Motoc CO. spółka nawiązała kontakt ze sprzedawcami rowerów z całego kraju. Powstała tak silna sieć dealerska, która rozpoczęła swoją ekspansję na cały świat.  W roku 1973 Soichiro Honda zrezygnował z aktywnego kierowania spółką, ale ciągle pozostawał głównym ideologiem i strategiem jej rozwoju. Jako emeryt, z powodzeniem latał samolotem i testował nowe modele. No i odbierał liczne odznaczenia, między innymi – jako trzeci w historii wprowadzony został do samochodowej galerii sław FIA. Mimo że sam twórca marki zmarł w 1991 roku – jego firma nadal skupia się na przełomowych, postępowych technologiach, takich jak wprowadzenie na rynek pierwszego pojazdu z napędem hybrydowym.

W rodzinie siła

images (8)Saga rodziny Peugeotów sięga już XV wieku, kiedy to protoplaści rodu zamieszkiwali wschodnią Francję i zajmowali się tkactwem i przędzalnictwem. Przemysłowo – przedsiębiorczy charakter familii rozwinęli bracia Jean-Pierre i Jean-Frederic, którzy w 1810 roku założyli odlewnię i zakład trudniący się produkcją pił taśmowych. Kiedy działalność rozwinięto o sektor młynków do kawy i maszyn do życia, rodzinka zapragnęła stworzyć spójne logo, które centralizowałoby i jasno kojarzyło biznes. I tak, marka z lwem na tapecie została zarejestrowana już w 1858 roku, a w 1885 rozpoczęto pod jej banderą produkcję rowerów. Odpowiedzialny za to był Armand Peugeot, który posiadał dalekosiężne plany, skoncentrowane na stworzeniu linii automobili.

Pierwsza próba wkroczenia na motoryzacyjny rynek miała miejsce w 1889 roku i był to sympatyczny, ale lekko nieporadny trójkołowiec z parowym silnikiem. W dwa lata później powstał pierwszy, sygnowany znajomym lwem, prawdziwy samochód ze spalinowym napędem Daimlera. Następnie, przedsiębiorcza rodzina skoncentrowała się na produkcji motocykli, a pierwszy, pełnowartościowy model (ze sprzęgłem i skrzynią biegów) powstał w 1902 roku.

Przygoda na dwóch kółkach nie trwała jednak długo i państwo Peugeot powrócili w kilka lat później do zmodernizowanej produkcji pojazdów osobowych i ciężarówek. Zwrot w rozwoju przyszedł wraz z nastaniem wrogiej, wojennej okupacji, kiedy to nadzór nad produkcją aut w fabrykach Peugeota przejęli naziści, a ich szefem przez chwilę był niejaki Ferdynand Porsche. Po wojnie, Peugeot połączył się z Citroenem w koncern PSA i po czterech latach wykupił część europejskich marek należących do Chrystlera. Obecnie, stajnia ma w ofercie zarówno ekonomiczne, miastowe „przecinaki”, luksusowe limuzyny i wygodne kompakty, wszystkie – opatrzone logo charakterystycznego zwierzaka z bujną grzywą i zerami w środku trzycyfrowych nazw poszczególnych modeli.

Genetycznie uwarunkowana klasa

carArystokrata z krwi i kości, Albrecht Graf Goeritz urodził się w 1914 roku i to właśnie od wielkiej kłótni ze swoją ostemplowaną herbami familią (afera dotyczącej rozbieżności poglądów młodego hrabiego z wielbionymi przez rodzinkę ideologiami III Rzeszy) zaczęła się wielka przygoda Albrechta z motoryzacją. Wydziedziczony familijnych dóbr arystokrata udał się w podróż życia i finalnie, w 1936 roku wyemigrował do Stanów. Żył skromnie, szkicował zarobkowo samochody, a w wolnej chwili – upiększał własne auto.

Do czasu, gdy pewnego przełomowego dnia, zaparkował na hotelowym parkingu obok pięknego samochodu. Jego właścicielem okazał się być Raymond Loevy – twórca między innymi kultowej butelki coca – coli, który wprost zakochał się w ulepszeniach karoseryjnych poczynionych ręką niemieckiego hrabiego i z miejsca zaproponował mu pracę w swoim biurze projektowym. Tam też Albrecht z powodzeniem, przez kilka lat w tandemie ulepszali amerykańskie marki.

Do czasu, gdy koncern BMW postanowił z pompą odpowiedzieć na bestseller ze stajni Mercedesa, czyli model 300 SL. Goeritz w przeciągu zaledwie 10 miesięcy opracował BMW 507 = samochód wyprodukowany w zaledwie 252 egzemplarzach, do dzisiaj uznawany za modelowe wcielenie w życie idei roadster. Był to początek światowej kariery Goeritza, który przebierając w ofertach (odrzucił między innymi propozycje niejakiego pana Hondy) – zacumował na dłużej w zatoce Nissan. Projektowane pod tą banderą auta wyprodukowane były w zaledwie kilkuset egzemplarzach i do dziś cieszą się legendą białych kruków motoryzacji. Goeritz zmarł w 2006 roku w wieku 92 lat i doczekał się spuścizny większej niż ta, którą gwarantowałby mu rodzinny, odebrany w związku z niechęcią projektanta do ideologii NSDAP majątek.

Konstruktor bezpiecznych marzeń

pobrane (7)Preston Tucker to urodzony kierowca, który swoje motoryzacyjne zapędy rozwijał już w wieku 10 lat. Zanim zatrudnił się w Cadillacu – jako nastolatek kupował, remontował i sprzedawał samochody (ot, taki tunning z początku XX wieku). Swoich sił próbował także w policji. Został z niej dyscyplinarnie zwolniony, bo wykazywał niezwykłą skłonność do brawurowej i nieodpowiedzialnej jazdy służbowym motocyklem i  radiowozem. Pracował też u Forda, sprzedawał luksusowe auta u Mitchella i Chrystlera.

Przy okazji pracy jako… dystrybutor piwa, poznał twórcę samochodów wyścigowych – Harry’ego Millera z którym wkrótce założył spółkę producencką. Przed wybuchem II wojny światowej nawiązał współpracę z holenderskimi odbiorcami, dla których opracował prototyp samochodu pancernego. Cóż, jak powszechnie wiadomo – Niderlandy szybko skapitulowały, umowa nie mogła dojść do skutku, więc Tucker przekazał projekty amerykańskiej armii. Panowie w mundurach uznali jednak, że przedstawione przez konstruktora auto bojowe jest… za szybkie. Zakupiono za to wieżyczkę karabinu maszynowego. Interes był dla Truckera bardzo intratny i dzięki zarobionym na współpracy z armią pieniądzom – po wojnie przedsiębiorca skupił się na realizacji marzeń. Chodziło o skonstruowanie nowoczesnego i bezpiecznego auta na każdą kieszeń i to bez udziału inwestorów z ówczesnej Wielkiej Trójki motoryzacji (Ford, Chrystler, General Motors).

Ambitne plany Truckera na wszelkie sposoby hamowano – nękały go komisje śledcze i co chwilę wytaczano mu kolejny, mniej lub bardziej zasadny proces. Wszystko skończyło się oczyszczeniem Truckera z zarzutów, ale jego firma blokowana przez działania „układu” upadła finalnie w 1949 roku, wypuszczając na rynek jedynie 51 prototypów modelu Trucker Sedan. Było to autko wyjątkowe – posiadało centralny, dostosowany do ruchów kierowcy reflektor, niezależne zawieszenie wszystkich kół (w masowej produkcji – wprowadzono je na rybek dopiero 20 lat później), hartowaną, bezpieczną szybę, a do setki przyspieszało w 10 sekund. Sam Trucker zmarł w 1956 na zapalenie płuc. Jednak jego rewolucyjne rozwiązania, jak stosowanie miękkich buforów czy budowanie konstrukcji z lekkich materiałów są podstawą bezpieczeństwa każdej, nowoczesnej i bezpiecznej jazdy.

Ralph Pogromca Nader

images (9)Ralph Nader to urodzony w 1934 roku, amerykański polityk i syn libańskiego emigranta. Startował w wyborach prezydenckich czterokrotnie. W 1996 i 2000 roku spotkał się z lawiną krytyki ze strony przeciwników Busha. Kandydując z ramienia Partii Zielonych odebrał kluczowe głosy Alowi Gore’owi, który finalną batalię przegrał z Georgem juniorem. W roku 2004 i 2008 startował jako kandydat niezależny i skończył z wynikiem na granicy błędu statystycznego. Jednak punktem kluczowym jego życiorysu było wydanie w 1965 roku książki „Niebezpieczne przy każdej szybkości” w której wypunktował nieodpowiedzialne praktyki obowiązujące w szeroko pojętym przemyśle samochodowym. Później, stanął na czele objazdowego ruchu konsumenckiego, który organizował zjazdy i wykłady, oraz nadzorował powstanie grup społecznych walczących z łamaniem praw konsumenckich, niedbałością i wyzyskiem korporacyjnym. Największą ofiarą Nadera okazał się być koncern General Motors, a dokładniej – wypuszczony na rynek w 1960 roku, przełomowy Chevrolet Corvair, którego niezależne zawieszenie zapewniać miało doskonałe właściwości jezdne.

Niestety, przy produkcji tego modelu cała uwaga skupiona była na ogółach, a o koniecznych do zachowania bezpieczeństwa jazdy detalach z „pewnych względów”, po prostu –  zapomniano.  I tak, z produkcji wykreślono drążek stabilizatora, którego wykonanie i instalacja w masowej skali kosztowała porażające 4 dolce. W związku ze słabą przyczepnością, chwiejnością auta i jego skłonnością do katapultowania się z trasy – zginęło kilkadziesiąt osób. Pechowi kierowcy zostali przez koncern początkowo oskarżeni o przekraczanie dozwolonej prędkości. W  imieniu ofiar i ich rodzin występował całkowicie za darmo Nader, który w swojej zaciętości dotarł aż do Sądu Najwyższego. Tam właśnie wymusił niejako wprowadzenie całego szeregu przepisów, które stały się podwaliną do współczesnego kodeksu praw konsumenckich. Corvair został natychmiast wycofany z rynku, poszkodowanym kierowcom General Motors wypłaciło gigantyczne jak na tamte czasy odszkodowanie, a Nader – mimo wyborczych porażek,  do dzisiaj pełni funkcję nieformalnego rzecznika konsumentów i obrony praw obowiązujących w uczciwym handlu.

Uwaga, baba za kółkiem!

images (10)Nazwisko Benz kojarzymy głównie z postacią Carla – fenomenalnego konstruktora szybkobieżnego silnika spalinowego, którego projekt zrewolucjonizował motoryzacyjny rynek. Bertha była żoną geniusza i matką jego dzieci. A przy okazji – jako pierwsza osoba samodzielnie pokonała automobilem dystans przekraczający długość 100 km. Urodziła się w 1849 jako Cecilia Bertha Ringer  i już jako żona konstruktora – postanowiła wybrać się z synami, bez wiedzy męża w podróż z Mannheim do rodzinnego Pforzheim.

Pokonała tym samym legendarny już dystans 106 kilometrów, a w podróży – własnoręcznie naprawiała zatkane rurki, dyszę oczyszczała szpilką od kapelusza, wymieniała uszkodzone ogniwa łańcucha i taką też izolację przewodu zapłonowego, kable izolowała gumową podwiązką, a paliwo kupowała w aptece. Teoretycznie, Bertha chciała odwiedzić swoją matkę. W praktyce jednak, udowodniła mężowi,że podstawą finansowego sukcesu firmy jest produkcja automobili, które w oczach szerokiego odbiorcy znajdą praktyczne zastosowanie. Wybrała do tego celu nieprzydatną zabawkę, skonstruowany w 1887 roku trzykołowiec, który używany był głównie do przejażdżek po zakładzie Benza. Pokonanie trasy w około 12 godzin przyniosło nieoczekiwany efekt – zniwelowano na polecenie Berthy – kierowcy testowego w spódnicy niedoróbki konstrukcyjne auta, a zauroczeni historią dzielnej kobiety klienci walili do Benza drzwiami i oknami.

Zresztą, to nie był pierwszy raz, kiedy przedsiębiorcza małżonka uratowała losy kompanii Karla. Kiedy byli jeszcze narzeczeństwem, Benz na skutek mało przedsiębiorczych działań wspólnika znalazł się w finansowej sytuacji bez wyjścia. Bertha szybko zarządzała wcześniejszej wypłaty posagu i opłaciła z tej sumy wszystkie długi, ograniczając tym samym decyzyjności wspólnika do minimum i centralizując rodzinny od tej pory biznes. A poza tym – była rodowitą Niemką. I do tego – bardzo atrakcyjną…